KAMBODŻA: Z Bangkoku do Siem Reap – czyli jak dojechać do Angkor Wat

KAMBODŻA: Z Bangkoku do Siem Reap – czyli jak dojechać do Angkor Wat

Angkor Wat to największa i najbardziej znana świątynia w kompleksie Angkor położonym w prowincji Siem Reap.

Z BANGKOKU do SIEM REAP można dotrzeć na kilka sposobów – samolotem (drogo, ale krótko), autobusem (taniej, troszkę szybciej), minivanem (komfortowo, ale drożej) lub tak jak my – pociągiem! Wrażenia gwarantowane 🙂

Bez tytułu

Pociąg do Aranyaprahet odjeżdża z dworca Hua Lamphong w Bangkoku codziennie o godzinie 5:55. Koszt biletu – ok. 50 bathów, czyli 5 zł. Cała trasa pociągiem 3 klasy trwa 5-6 godzin (drewniane ławki, stare wagony – lubimy taki klimat =D). Podczas podróży nie można się nudzić, m.in. dzięki widokom za oknem – możemy zobaczyć życie tubylców, piękno natury, tradycyjne wioski i pola ryżowe; do tego na rożnych stacjach wsiadają i wysiadają sprzedawcy z różnymi smakołykami- różne przekąski, napoje, lody, itp… Dojeżdżamy po 13, następnie trzeba wziąć tuk-tuka (najpopularniejszy środek transportu w Azji ;)). Do granicy z Kambodżą jest ok. 7 km, więc powinniśmy zapłacić 20-30 bathów za osobę – tuktukowcy często oszukują białych turystów, poza tym naczytaliśmy się wiele o tej granicy, że są przekręty, łapówkarstwo, itp. Na szczęście nam udaje się dotrzeć bez takich przygód :). Najlepiej mieć e-visę do Kambodży kupioną online za 30 dolarów – dzięki temu unikniecie dodatkowych kosztów i, przede wszystkim, stresu. Taką wizę można nabyć jeszcze w Polsce i wydrukować przed wyjazdem – ważna jest przez 30 dni od daty wjazdu do państwa. Na granicy niektórzy płacili za nią nawet 50$! Nie wierzcie w „życzliwość” ludzi, że pomogą, zaprowadzą, itp. – nie dajcie się nabrać na pseudomedyków, którzy mierzą temperaturę i dają jakiś kwitek, że jesteś zdrowy, pobierając 20 bathów; do wydawanej wizy na granicy potrafią sobie doliczyć nawet 1000 bathów (wymyślone dodatkowe koszty)!!! – to jedna wielka ściema – mafia żerująca na turystach…

Następnie po przekroczeniu granicy tłum naganiaczy będzie próbował wam wcisnąć swoje usługi transportu. Najlepiej wziąć taxi, gdyż autobusy zazwyczaj stają na obrzeżach miast tylko po to by turysta musiał wziąć dodatkowo tuk-tuka lub taxi. My po przejściu kilkunastu metrów łapiemy taksówkę za cenę 20$– należy się targować i nie dać naciągnąć.

Trasa Poipet – Siem Reap upływa bardzo szybko, gdyż droga jest dobra, lepsza jak niejedna w Polsce. Podczas jazdy można wiele dowiedzieć się od kierowcy, pytamy się czy ma kontakt do tuktukowca, który mógłby nas zawieźć do Angkoru na następny dzień i po chwili mamy już załatwionego tuk-tuka. Po ponad 2 godzinach jazdy wysiadamy na postoju dla tuk-tuków, gdzie czeka na nas już jego kolega, który przedstawia nam swoją ofertę wycieczki i jakieś dokumenty potwierdzające to, że jest m.in. przewodnikiem. – tak nas omotał i zagadał, że bez żadnych podejrzeń dajemy mu zaliczkę na następny dzień w celu (niby) zarezerwowania biletów… Umawiamy się na kolejny dzień przed wschodem słońca, aby móc go podziwiać z Angkoru. Potem podwozi nas do hotelu i tyle go widzimy! Tak oto straciliśmy 10 $, bo oszust się nie pojawia – pierwsza podstawowa zasada nigdy nie dawać żadnych zaliczek zadatków, itp. My po kilkunastogodzinnej podróży straciliśmy chyba racjonalne myślenie i tak daliśmy się wrobić. Człowiek uczy się na bledach całe życie…

Po półgodzinnym czekaniu stwierdzamy, że oszust na pewno nie przyjedzie, szybko załatwiamy drugiego tuktukowca – tym razem z hotelu. Przyjeżdża po kilkunastu minutach i udaje nam się zobaczyć ten słynny wschód słońca… Koszt wynajęcia tuktukowca to 15 $, wejście do Angkor Wat – 20 $/os./1 dzień

Angkor Wat – cud świata w Kambodży – miejsce godne zobaczenia, naprawdę jest pięknie…

Minusy -> masa turystów, ciężko zrobić zdjęcie, wszędzie pchają się Chińczycy, między ruinami koczują tubylcy w prowizorycznych szałasach i gonią za każdym białym jak szaleni oferując tandetne pamiątki lub wodę. Co kilka metrów również spotykamy żebraków lub małe dzieci (wysyłane przez swoje matki) biegnące za białym z okrzykiem – „Hello! One dolar!”. Nawet miejscowy policjant zdjął swoją odznakę i chciał nam sprzedać ją za 10 $… Do niektórych świątyń wymagają okrycia, po to tylko, by zarobić na wynajmie chust… Angkor jest miejscem bardzo skomercjalizowanym, człowiek nie może się skupić na oglądaniu ruin, gdyż z każdej strony naganiacze i żebrzące dzieci biegające za tobą…

Wiele osób zada sobie pytanie, czy warto podróżować na własna rękę? Odpowiadamy że TAK! Podróżowanie po wielu krajach azjatyckich jest naprawdę proste! Wystarczy tylko chcieć

IMG_0538

IMG_0558

IMG_0599

IMG_0588

IMG_0583

IMG_0575

IMG_0570

IMG_0573

ANGKOR

_MG_0663

_MG_0664

_MG_0692

_MG_0714

_MG_0719

_MG_0724

_MG_0730

_MG_0736

_MG_0742

_MG_0747

_MG_0768

_MG_1079

TUK-TUK 🙂

_MG_1063

_MG_1004

_MG_0769

_MG_0833

_MG_0806

_MG_0799

_MG_0798

_MG_0788

_MG_0883

_MG_0906

_MG_0781

_MG_0776

_MG_0774

_MG_0845

_MG_0853

_MG_0858

_MG_0880

_MG_0892

_MG_0893

_MG_0902 _MG_0911

_MG_0949

_MG_1021

_MG_1025

_MG_1042

_MG_1080

_MG_1104