Moje życie na Ibizie

Moje życie na Ibizie

Codziennie otrzymuję od Was wiadomości i maile w sprawie pracy na Ibizie. Nie nadążam z odpisywaniem i nie mam już sił powtarzać tego samego, więc postanowiłam napisać ten post.

Po pierwsze – nikomu nie jestem w stanie załatwić pracy, mieszkania itp. Samej było mi ciężko znaleźć, a co mówić innym. Mogę jedynie napisać jak mi się to udało.

Po drugie, nikogo też ze sobą nie zabiorę, bo w tym roku, jak już wspominałam na fanpage’u, nie przeprowadzam się tam. Wybieram się tylko na wakacje już niedługo. 😉

ROK 2014

Moje pierwsze lato na Ibizie było szalone i spontaniczne. Kilka miesięcy przed, poznałam w Madrycie pewną Brazylijkę, która już od kilku lat pracuje na Ibizie. Spytałam jej (chyba na początku tak dla żartu) co zrobić aby zacząć pracę na szalonej wyspie… Powiedziała, naucz się angielskiego i hiszpańskiego to pomogę Ci coś znaleźć. Niewiele myśląc kupiłam bilet na Ibizę na koniec czerwca (28 czerwca musiałam się jeszcze obronić na studiach ;)) i zapisałam się na kurs hiszpańskiego.

Po przylocie na miejsce miałam bardzo dużo obaw, dzięki brazylijskiej koleżance przez pierwsze 2 tygodnie odwiedziłam prawie każde imprezowe miejsce (Space, Amnesia, Pacha, Bora Bora, Ushuaia, Blue Marlin itp.). Poznałam bardzo dużo ludzi i przy okazji każdego pytałam o pracę.

Akurat otwierali nowy klub z muzyką r&b, za którą nie przepadam, ale wybrzydzać nie mogłam, bo w lipcu jest bardzo ciężko ze znalezieniem pracy (sezon zaczyna się od maja), choć ja miałam jeszcze propozycję pracy jako sprzedawca biletów na jedną z odbywających się imprez przy basenie. Jednak w końcu wybrałam lepiej płatną w nowym klubie. Po dwóch tygodniach zaczęłam pracę jako PR, czyli reklamowałam klub na plaży – chodziliśmy wzdłuż Playa den Bossa i Salinas zapraszając ludzi na imprezę, rozdawałam też bransoletki zapewniające zniżki przy wejściu. Natomiast wieczorem musiałam być na imprezie od 23 do 5 rano i robić po prostu sztuczny tłum, z czasem zaczęłam też tańczyć na podestach w klubie w stylu hip hopowym 😉 Tancerka ze mnie raczej kiepska, ale traktowałam to jako zabawę i nowe doświadczenie. Było to dla mnie wyzwanie, któremu udało mi się sprostać (w końcu nikt mnie z pracy nie wyrzucił :D). Na Ibize w każdym klubie są dziewczyny lub chłopaki rozkręcający imprezy poprzez taniec. 😉 Po kilku tygodniach miałam jeszcze 2 dodatkowe prace – w jednym z pubów na playa den Bossa tańczyłam kilka razy w tygodniu, a także od czasu do czasu pracowałam w CUDOWNYM Blue Marlin i w hotelu Ushuaia promowałam imprezy na plaży.

Pierwszy raz na Ibizie był rewelacyjny, poznałam mnóstwo ludzi z całego świata, nawiązałam wiele znajomości trwających do dzisiaj. Ten wyjazd to była jedna z najlepszych życiowych decyzji jaką podjęłam. Tak upłynęło trzy miesiące i powrót do Polski. Już wiedziałam że kolejny sezon na szalonej wyspie należy do mnie!

Dużym sukcesem dla mnie był też artykuł o mnie, który został opublikowany w jednym z ibizowych magazynów (Sliding Rocks Magazine). Przeczytajcie całość tutaj. A oto krótki fragment:

“Enter the blog “World on stilettos” to find the photo diary of a girl who chose to call Ibiza her address for a couple of months and you could just get there more than you bargained for. Everybody loves travel and everybody loves pumps. Well – ladies love pumps and guys love ladies on high heels, don’t they? What could be better than a couple of ladies literally trotting the globe in stilettos? And yes – they are actually wearing them on most of the pictures. Feeling excited yet? Wait till it gets even better!”

ROK 2015

Kolejne lato przypuszczałam że będzie łatwiejsze, ale jednak tym razem już musiałam liczyć tylko na siebie. Mieszkanie udało mi się znaleźć przez internet na początek, dzięki czemu poznałam wspaniałych Polaków z którymi przyjaźnię się do dziś. Tym razem już od początku maja byłam w Hiszpanii i od razu po przylocie zaczęłam pytać po znajomych i po różnych barach o pracę. Miałam propozycję bycia kelnerką lub barmanką, ale liczyłam na znalezienie pracy w dzień. Uruchomiłam swoje kontakty i zaczęłam po prostu pytać po znajomych o pracę, i tak po trzech tygodniach znalazłam się na rozmowie kwalifikacyjnej w firmie wynajmującej ekskluzywne jachty na jednodniowe rejsy. Mój hiszpański wciąż nie był perfekcyjny, ale dali mi szansę i tak zostałam STEWARDESSĄ na jachcie. Na okresie próbnym dałam z siebie wszystko i po tygodniu podpisałam umowę na cały sezon. O tym jak wyglądała ta praca przeczytacie tutaj. Z czasem zaczęłam dorabiać jako barmanka raz lub dwa w tygodniu w jednym z pubów na Playa den Bossa. Praca jako stewardessa była dla mnie wystarczająca, ale brakowało mi kontaktu z typowo ibizowym życiem na lądzie. 😀 Nawet jeden raz udało mi się pracować w zastępstwie w najlepszym klubie na świecie – Amnesia – na imprezie pt. Matinee i wziąć udział w ich przedstawieniu. Spędziłam tym razem na Ibizie aż 5 miesięcy, ale spokojniej niż rok wcześniej. Tamten sezon był poznawczy, w tym skupiłam się bardziej na pracy.

Mieszkanie na Ibizie to dla mnie wspaniałe doświadczenie. Oczywiście nie zawsze było fajnie i kolorowo, było trochę problemów i stresujących sytuacji, ale wspominam teraz tylko te miłe rzeczy więc chyba warto było to przeżyć. Wszystko nas czegoś uczy. Ibiza otworzyła mi oczy na świat, stałam się bardziej tolerancyjna i wyrozumiała, żadnej pracy się nie boję i teraz wiem że poradzę sobie w każdym miejscu na ziemi. Staram się nikogo nie oceniać, bo każdy ma prawo żyć własnym życiem. Ibizę uwielbiam właśnie za tą wolność, jaka tam panuje, a jakiej niestety nie ma w Polsce. Możesz być po prostu sobą. Peace and Love! 😀

I pamiętajcie…

<< Everything Happens For A Reason >>