DETROIT - nie takie straszne jak je malują (STREET ART)

DETROIT – nie takie straszne jak je malują (STREET ART)

Detroit – największe miasto-bankrut w historii USA, miasto, które przeżyło własną śmierć, upadłe miasto, w którym życie ludzkie zostało zmiażdżone… Zanim przyleciałam do USA, o Detroit wyczytałam tylko takie informacje. Wyobraziłam sobie Detroit jako opuszczona miasto przypominające ukraiński Czarnobyl.

A jednak podczas mojego kilkutygodniowego pobytu w Stanach, w Detroit byłam kilka razy i… bardzo mi się spodobało! Uważam, że warto odwiedzić to miasto – ma swój unikatowy styl. Skłamałabym, gdybym napisała, że nie widziałam opuszczonych budynków, porzuconych na ulicach samochodów, w końcu kilka lat temu Detroit ogłosiło bankructwo i było praktycznie sparaliżowane.

“Nie działało czterdzieści procent oświetlenia. Dwie trzecie karetek nie jeździło. Na interwencję policji mieszkaniec miasta musiał czekać średnio niemal godzinę. Większość parków miejskich została zamknięta, a pustostany zajmowały powierzchnię ponad 100 kilometrów kwadratowych. Dwumilionowa populacja skurczyła się do zaledwie 700 tys. mieszkańców.”

Niedawno w Detroit zmienił się burmistrz miasta i wiele budynków obecnie jest odnawianych. Centrum miasta jest bardzo ładne, na przedmieściach wciąż jest niebezpiecznie, w niektórych dzielnicach wciąż “biali” są niemile widziani, ale powoli wszystko się zmienia. Być może za kilka lat Detroit znowu stanie się popularnym miastem w USA?

W Detroit najbardziej spodobał mi się STREET ART, czyli sztuka uliczna. Piękne murale zdobią trochę szare miasto i nadają mu barw. Są niemal wszędzie, a najwięcej w okolicach Eastern Market. Nie da się przejść obojętnie obok tych (chyba mogę tak je nazwać) dzieł sztuki.

Detroit nie takie straszne jak je malują… choć w rzeczywistości pomalowane jest przepięknie! Koniecznie obejrzyjcie wszystkie zdjęcia!

“Nic nie zatrzyma Detroit!”

Centrum miasta