"Z dzieckiem w Wielkim Mieście", czyli Nowy Jork!

“Z dzieckiem w Wielkim Mieście”, czyli Nowy Jork!

Odwiedzić Nowy Jork było jednym z moich marzeń! Mój jeden z ulubionych seriali “Seks w Wielkim mieście” był kręcony właśnie tutaj! Zawsze wyobrażałam sobie jak to jest mieszkać tutaj… Być jak Carrie Bradshaw. 😀 Ale przyjechałam jako MAMA z moim kochanym synkiem i razem zwiedziliśmy kawałeczek tego Wielkiego Miasta.

W Nowym Jorku spędziliśmy 3 dni (nie licząc dodatkowego dnia spędzonego na lotnisku). Przylecieliśmy lokalnymi liniami Spirit z Detroit. Z lotniska do hotelu dojechaliśmy Uberem (koszt ok. 40 $). Hotel znajdował się 3 ulice od Times Square, więc praktycznie wszędzie mieliśmy blisko. Trzeba się liczyć, że nocleg na Manhatanie to koszt ok. 100 $ za noc od osoby. Bardzo drogo, a warunki dość przeciętne. Dla porównania – w centrum Las Vegas płaciłam za nocleg 20$ w całkiem luksusowym motelu ;). Jednak w końcu to Nowy Jork, chyba można zaszaleć!

Zastanawialiśmy sie nad zakupem City Pass, czyli karty, która oferuje wielkie zniżki do wielu atrakcji. Po przekalkulowaniu cen nie opłaca się jej kupować, dlatego że do wielu miejsc można wejść za symbolicznego dolara, a City Pass podaje ceny sugerowane. Do niektórych muzeów jest podana cena sugerowana np. 20 $, ale jak zapłacisz dolara w wejściu to nikt cię stamtąd nie wygoni. 😉

Pierwszego dnia postanowiliśmy się udać na Dolny Manhatan. Tam musieliśmy dojechać metrem, bo jest to kawałek drogi. Na szczęście mapa google w telefonie wskazała mi kierunek i linię metra, ale nie wskazała już windy na dół, a nie mogliśmy jej zlokalizować. Jakoś udało się wnieść wózek z dzieckiem po wąskich schodach do metra, kupiliśmy bilety w automacie (a dokładniej kartę, którą się doładowuje, a potem ona automatycznie ściąga pieniądze za przejazd po kliknięciu. Może z niej korzystać kilka osób). Wysiedliśmy na Battery Park i udaliśmy się na darmowy prom na Staten Island. Po drodze wielu naciągaczy próbowało nas odwieść od naszego planu i namówić na zakup wycieczki, tłumacząc że z darmowego promu nic nie zobaczymy. Ja jednak wiedziałam, że wielu turystów korzysta z tego, aby zobaczyć słynną Statuę Wolności, więc nie dałam się zwieść. Było warto! Zobaczyliśmy Statuę, panoramę Manhatanu, a także Most Brookliński łączący Manhatan z Brooklynem.

 

Po krótkim rejsie w dwie strony, udaliśmy się na sławną ulicę Wall Street (chyba każdy kojarzy film “Wilk z Wall Street”?),

a następnie na World Trade Center, który również znajduje się w pobliżu. Obecnie nowy budynek nazywa się One World Trade Center. W miejscu gdzie stały dwie bliźniacze wierze powstał memoriał upamiętniający zamach z 2001 roku, a także muzeum.

Potem poszliśmy na spacer wzdłuż rzeki Hudson, skąd mieliśmy piękny widok na New Jersey.

Wieczorem, po powrocie do hotelu odwiedziliśmy Times Square. Było tam tysiące ludzi, ciężko było przejść, ale wrażenie zrobiło na nas niesamowite.

Bardzo łatwo jest poruszać się po Nowym Jorku (po innych miastach USA też) ze względu na nazwy ulic, a także podział na kierunki (wschód, zachód). Są one podzielone na aleje i ulice, przy czym jedne znajdują się równolegle, a drugie prostopadle do nich. Więc jeśli znajdujesz się na 7-mej Alei, to wiadomo, że masz 2 ulice do przejścia, aby dotrzeć na sławną 5-tą Aleję, a jak jesteś na 45-tej Ulicy, to musisz iść kilkanaście ulic, aby dotrzeć do Central Parku (znajduje się za 59-tą Ulicą).

Przy 5-tej Alei znajduje się wiele sklepów i ekskluzywnych butików, warto się chociażby przejść, aby je pooglądać. W pobliżu również Rockefeller Center.

W Rockefeller Center znajduje się punkt widokowy TOP OF THE ROCK, z którego widać panoramę Nowego Jorku, a w tym Empire State Building. My natomiast udaliśmy się do kawiarni przy 5-tej Alei, która znajduje się na dachu, skąd również zobaczyliśmy ten budynek i ładny widok na miasto.

Warto pójść na drinka do hotelu Mariott do baru The View tuż przy Times Square. Ładny widok z góry, a dodatkową atrakcją jest bar, który obraca się o 360 stopni. Nie wiadomo czy kręci się w głowie od drinków czy od baru… 😉

Polecam również spacer dawną linią komunikacyjną Highline, która teraz służy właśnie do spacerów nad gwarnym miastem.

Przy Times Square znajduje się wiele atrakcji, my skorzystaliśmy z wizyty w muzeum Figur Woskowych – Madame Tussauds.

Przyszły prezydent? 🙂

Po 3 dniach byliśmy już gotowi do powrotu do “domu” (dokładnie do Detroit). Jednak na lotnisku okazało się, że lot został odwołany z powodu złej pogody… Linie lotnicze nie udzieliły nikomu pomocy, nie zapewniły noclegów i jedzenia. Powiedzieli, że to nie ich wina, a kolejny lot mieliśmy 17 godzin później… Spędziliśmy noc pozostawieni sami sobie na lotnisku wyglądającym jak dworzec PKS z twardymi drewnianymi krzesłami. W nocy chodzili brudni bezdomni i szperali w koszach na śmieci, nie widziałam żadnej ochrony. Ciężka była noc, a lotniska i linie lotnicze rozczarowały mnie najbardziej podczas całego pobytu w USA. Na początku pomyślałam, że nic nam nie zaoferowali, dlatego że skorzystaliśmy z najtańszych linii, ale obok nas rodzina podróżująca liniami United została potraktowana w taki sam sposób. Jest co wspominać. 🙂