MADRYT - weekend we dwoje (mama i syn)

MADRYT – weekend we dwoje (mama i syn)

Mój dwulatek i ja – pierwszy raz samolotem za granicę tylko we dwoje. Miałam dużo obaw czy poradzę sobie ze zbuntowanym maluchem sama, ale daliśmy radę bez problemu! We wcześniejszych podróżach zawsze ktoś nam towarzyszył, tym razem to była lekcja dla mnie. Było warto, a nawet mogę powiedzieć, że teraz wyjazd tylko we dwoje to już żaden problem.

Pierwszą noc spędziliśmy w hotelu w centrum Madrytu, a dwie kolejne u mojej brazylijskiej koleżanki, z którą kiedyś mieszkałam na Ibizie. Ten pierwszy dzień był najlepszy, jednak będąc samemu z dzieckiem możemy poznać się najlepiej, a Karol wiedząc, że jest tylko ze mną zachowywał się całkiem wzorowo. (Zazwyczaj wśród znajomych bardzo się popisuje i nie jest zbyt grzeczny). Nocując w hotelu, dziecko mogło sobie poprztykać światłami, czy nawet głośno się pośmiać. Dlaczego o tym piszę? Dwa kolejne dni moje dziecko otrzymywało tylko zakazy – niech nie prztyka światłami, bo popsuje, niech będzie cicho bo lokatorka śpi itp. Tylko matka wie, że dwuletnie dziecko takich rzeczy nie zrozumie. 😉 Czasem warto dorzucić parę groszy i spędzić czas komfortowo w hotelu i być zależnym tylko od siebie, a na booking.com można znaleźć naprawdę dobre ceny w dobrych warunkach. Pomijając te niewinne zakazy, cały pobyt mieliśmy udany, moja koleżanka załatwiła nawet fotelik samochodowy i nie musieliśmy korzystać z komunikacji miejskiej.

To była moja druga wizyta w stolicy Hiszpanii, tym razem pogoda nam się udała, mimo że to luty, było bardzo słonecznie. Ja zachwycałam się architekturą, Karol pluszowymi maskotkami, które zaczepiały wszystkich, a dzieciaki aż się do nich garnęły. Warto uzbroić się w trochę drobnych monet, bo przecież nie odmówisz dziecku przytulasa z myszką Miki, czy Kubusiem Puchatkiem. 😉 Nic nie jest za darmo, cwane “maskotki” wciskają dzieciom baloniki, a potem wiadomo, że maluch nie chce tego oddać. Rodzicom nie pozostaje nic innego jak zapłacić. Odkąd podróżuję z moim synem, zwiedzam też wszystkie place zabaw.

Wiecie co jest fajne w podróżowaniu z dzieckiem? One zachwycają się rzeczami, na które my nigdy nie zwrócilibyśmy uwagi, możemy się wiele od nich nauczyć. 🙂

Zapraszam do obejrzenia naszej fotorelacji.

Karol już ma na swoim koncie kilkanaście lotów samolotem, nigdy nie zauważyłam, aby ciśnienie mu przeszkadzało. Zazwyczaj śpi podczas lotu lub zapoznaje się z wszystkimi pasażerami (dzięki swojej komunikatywności został nawet zaproszony do kokpitu ;)). Oczywiście zdarzają się też gorsze dni, gdy jest bardzo marudny, ale zazwyczaj jest to powód zmęczenia.

Mój cały dobytek. <3 Kiedyś nie spakowałabym się na jeden dzień w tą walizeczkę, z dzieckiem warto ograniczyć się do minimum. 😀

Widok z naszego hotelu na plaza del Sol

Plaza del Sol

Najlepsza atrakcja dla Karola 🙂

Plac Niepodległości – Puerta de Alcala

W przeszłości była to wschodnia brama miasta, teraz jest symbolem Madrytu, obok niej znajduje się park Retiro.

Park Retiro – ma powierzchnię ok. 120 ha, jest to idealne miejsce na spacery, a także na popływanie łódką.

Nie mogło zabraknąć zdjęcia z Psim Patrolem 😉

Palacio de Cristal – Pałac kryształowy zbudowany ze szkła i stali.

Z moją brazylijską koleżanką.

Przerwa na zabawę.

Polecam wszystki tą brazylisjką restaurację – Brasaylena. Nie wyjdziecie stąd głodni. 

Byliśmy w trakcie karnawału, więc nie mogliśmy odpuścić parady na zakończenie naszego pobytu.

Na lotnisku też  odwiedzamy place zabaw w trakcie czekania na lot. 🙂 Tutaj lotnisko w Amsterdamie, gdzie mieliśmy przesiadkę.