AZJA TRIP - podróż "na własną rękę"

AZJA TRIP – podróż “na własną rękę”

Azja – jedna z moich najlepszych wypraw na własną rękę. Odwiedzone 4 kraje w niespełna 3 tygodnie – Chiny, Tajlandia, Singapur i Malezja. Było intensywnie, czasami wyczerpująco, nie brakowało przygód – tych dobrych i złych, ale było warto! Nie da się opisać tego na jednej stronie, każde miejsce muszę opisać osobno, bo mimo że kraje są położone blisko siebie, to są zupełnie różne. Nie da się włożyć całej Azji do jednego worka.

Bilet w 2 strony kupiłam już rok wcześniej na stronie flipo.pl za ok. 1200 zł na trasie Warszawa-Pekin-Kuala Lumpur (powrotny Kuala Lumpur-Pekin-Londyn) liniami Air China.
W podróż wybrałam się z moją przyjaciółką, a w połowie wyjazdu spotkałyśmy się z moją siostrą i jej chłopakiem, którzy byli w tamtych stronach już od kilku miesięcy i oprócz azjatyckich państw mieli już na swoim koncie odwiedzoną Australię i Nową Zelandię.

Cały wyjazd w wielkim skrócie. Już niedługo opiszę wszystko dokładnie.

Na początek lot do Pekinu, gdzie miałyśmy 12 godzin do kolejnego samolotu. Pomimo zmęczenia podróżą udało nam się zrobić ok. 8 km spaceru po mieście, poznać jakie zasady (a może brak zasad?) tutaj panują, zobaczyć piękną architekturę i skosztować tradycyjnych chińskich pierogów. 😉

Kolejny lot do Kuala Lumpur (zwiedzanie miasta zostawiłyśmy na koniec podróży) i stamtąd po nocy na lotnisku lot do Tajlandii, a dokładnie do Krabi, gdzie zostałyśmy prawie tydzień. Oprócz samego miasta Krabi, zwiedziłyśmy Ao Nang, Railey Beach, Phi Phi Islands i kilka mniejszych wysp, a następnie poleciałyśmy na dwa dni do Bangkoku. Tajskie masaże, małpy, do których nigdy więcej się nie zbliżę (!) oraz przepyszny street food (zwłaszcza pad thai i roti) zapamiętam do końca życia! 😀

Bamboo Island
Street Food w Krabi
Romantycznie na Phi Phi Islands

Z Bangkoku przemieściłyśmy się na dwa dni do Singapuru – miasta-państwa czystego jak łza i pełnego zakazów, ale jednocześnie jednego z najpiękniejszych miast jakie widziałam w swoim życiu.

W singapusrkich ogrodach przed hotelem Marina Bay Sands

Naszą podróż zakończyłyśmy w Malezji – w Johor Bahru i Kuala Lumpur. Malezja kojarzyła mi się z biedą, a okazało się, że Państwo jest bardziej rozwinięte niż Polska, bardzo zadbane, ludzie są pełni życzliwości, a do tego jest bardzo tanio!

widok z naszego apartamentu – 37 piętro
Batu Caves
KL TOWER

Muszę dodać, że przez cały swój czas w Azji podróżowałam tylko z bagażem podręcznym (plecakiem) ważącym +/- 7 kilo. Ograniczyłam się do minimum, ale na przyszłość już wiem, że na kolejny wypad w azjatyckie strony z pewnością zabiorę o połowę mniej. 😉

mój cały dobytek 😉

Na wszystkie bilety (lotnicze i autobusowe) pomiędzy państwami i miastami wydałam maksymalnie 500 zł. Sam pobyt wyniósł mnie ok. 600 dolarów. Podsumowując, cała podróż bez większych oszczędności kosztowała mnie ok. 4000 zł. Sami się teraz zastanówcie, czy warto kupować wczasy do Azji z biurem podróży? Na pewno na zorganizowanej wycieczce nie przeżyjecie prawdziwej przygody, bo wszystko będziecie mieć podane na tacy. Na wczasach all inclusive z pewnością też bardziej się zrelaksujecie. 😉 Ja robiłam na piechotę minimum 10 km dziennie, a w Singapurze w jeden dzień udało mi się zrobić nawet 23 kilometry. Nie nocowałyśmy dłużej niż 2 noce w jednym miejscu, czasami wstawałyśmy o 5 rano, aby pojechać na jakąś wycieczkę po okolicy. Mimo wszystko, ten wyjazd to była prawdziwa przygoda życia. Już niedługo więcej szczegółów.