Koronawakacje - podróż w maseczce...

Koronawakacje – podróż w maseczce…

To miała być kolejna podróż życia, 5 krajów w niespełna 3 tygodnie, docelowo ponad tydzień w Australii po raz pierwszy, a także pierwsza daleka podróż z moim tatą… Bilety kupione pół roku wcześniej, ogromne chęci nowych podbojów… Niestety tym razem plan pokrzyżował nam (i tysiącom innych ludzi) niewidzialny i cichy wróg, który zapanował nad całym światem… KORONAWIRUS.

12 MARCA 2020 – dzień wylotu

Przez kilka dni zastanawialiśmy się… lecieć czy nie lecieć. Właśnie od dzisiaj zamknęli w Polsce szkoły na 2 tygodnie. Jednak sytuacja wydaje się być pod kontrolą, tylko ok. 50 zachorowań w kraju.

Bilety kupione, lecimy! Wciąż wierzymy, że dotrzemy do Australii. Nasz pierwszy lot jest z Krakowa do Dubaju. Tutaj mamy zaplanowane 2 noclegi. Docieramy do hotelu wieczorem, a następny dzień spędzamy na zwiedzaniu miasta w ekspresowym tempie, bo czasu niewiele. To mój drugi pobyt w Dubaju, 6 lat temu spędziłam tutaj ponad tydzień, przeczytacie o tym TUTAJ).

W Dubaju warto płacić kartą REVOLUT, jest to bardziej opłacalne niż wymiana waluty w kantorze. Takie konto można założyć za darmo TUTAJ. Można nią płacić niemal wszędzie najpopularniejszymi walutami świata. Wymiana i zasilenie konta z waszego banku zajmuje dosłownie kilka sekund i zawsze macie aktualny kurs. Polecam, bo ja nie wyobrażam sobie teraz życia bez REVOLUTA!

Jeśli chodzi o wirusa, wszędzie płyny do dezynfekcji, ludzie robiący zapasy w supermarketach i komunikaty wzywające do przestrzegania higieny. Wydaje się jednak, że sytuacja w Dubaju jest opanowana. Wszystko pootwierane i działa bez zarzutu… Jak się okaże wkrótce… do czasu.

Udało nam się zobaczyć Mall of the Emirates (znajduje się tutaj słynny kryty stok narciarski), Dubai Mall (ogromne akwarium w największym na świecie centrum handlowym), Burj Khalifa (najwyższy budynek świata), Burj al Arab (7-gwiazdkowy hotel w kształcie żagla), pokaz fontann, odwiedziliśmy także Marinę, gdzie leży plaża Jumeirah, sztuczną wyspę w kształcie palmy na której stoi hotel Atlantis. W Dubaju wszystko jest naj… Jednak będąc tutaj drugi raz, trochę mniej zachwyciło mnie to betonowe miasto. Zdecydowanie bardziej podoba mi się Singapur.

14.03.2020 – lot do Malezji

Właśnie dzisiaj zaczynają się nasze problemy, jednak wciąż staramy się myśleć pozytywnie. Z Dubaju mamy lot do Kuala Lumpur z przesiadką w Indiach. Niestety mamy kupione 2 osobne loty przez pośrednika Lucky2Go… Wysłali nam tylko odprawione bilety z Kochi (Indie) do Kuala Lumpur (Malezja). Udajemy się jak gdyby nigdy nic do kolejki odprawy. Tylko MY (Polacy) i sami Hindusi. Przy odprawie Pani informuje nas, że nie polecimy, gdyż Indie od dzisiaj zamknęły granice dla obcokrajowców i nie interesuje ich co my z tym zrobimy. Z liniami Air India nie ma dyskusji, ponieważ bilety zostały kupione u pośrednika, a z pośrednikiem Lucky2Go ZERO KONTAKTU.

Zastanawiamy się co dalej… Moja siostra z chłopakiem są obecnie w Australii, tam i w Azji na chwilę obecną wszystko jest OK. Polska zamknęła granice, więc nie mamy szans powrotu drogą powietrzną… Dubaj jest bardzo drogi, więc utknąć tutaj byłoby nie za ciekawie…

Kupujemy nowy lot u linii Singapore Airlines do Kuala Lumpur przez Singapur. Swoją drogą… To najlepsze linie jakimi do tej pory latałam (przebiły Emirates ;)). Cena jest w miarę przystępna, a na pokładzie LUKSUS. Cali i zdrowi docieramy do Malezji kolejnego dnia.

15.03.2020 – KUALA LUMPUR

W Kuala Lumpur planujemy być dwa dni, bo 17.03. mamy zaplanowany lot do SYDNEY, gdzie mamy się spotkać z moją siostrą i razem kontynuować zwiedzanie na trasie Sydney – Melbourne. Tam mamy odwiedzić naszą polską rodzinę. Jednak nasz niewidoczny “wróg” nie dopuści do realizacji planów.

Pierwsze dwa dni w Malezji są bardzo udane. Nareszcie przepyszne jedzenie, tanio, mamy super nocleg z basenem na dachu za 40 zł za dobę. Wieczór spędzamy na zwiedzaniu. Pod sławnymi Petronas Towers wciąż trochę turystów, chociaż to nie to samo, co rok temu.

16.03.2020

Dzisiaj dowiadujemy się, że Australia wprowadza obowiązkową 2-tygodniową kwarantannę dla przyjeżdżających… Wiemy już, że nici z naszego zwiedzania Australii… Postanawiamy przedłużyć nasz hotel o 2 noce w Kuala Lumpur… Cieszę się, bo udało nam się dzisiaj zobaczyć Batu Caves. Rok temu tu byłam i dużo zwiedziłam, ale mój tato jest tutaj po raz pierwszy. W Batu Caves tylko garstka turystów… O tym co warto zobaczyć w Kuala Lumpur przeczytacie TUTAJ.

17.03.2020 – zamknięcie granic

Dzisiaj ostatni dzień wolności w Malezji. Podczas jakiegoś wydarzenia w meczecie, koronawirus zaatakował ponad 400 osób powodując, że Malezja postanowiła wprowadzić ograniczenia od jutra. Jeszcze nie wiemy, jak to ma wyglądać. Granice mają być zamknięte do 25 marca. Zastanawiamy się, czy poczekać do tego czasu, czy jakoś wracać do kraju. Planowo powinniśmy wrócić do domu 30 marca, po drodze z Australii odwiedzić jeszcze Singapur i Ateny…

18.03.2020 – koniec wolności

Malezja wprowadza pierwsze obostrzenia… nasz basen na dachu zostaje zamknięty. Zamykają też szkoły, restauracje, a także granice dla przyjeżdżających. Już wiemy, że musimy wracać do Polski. Jedyny możliwy powrót do Polski to “Lot do Domu” organizowany przez polskie linie lotnicze LOT, jednak z Malezji brak połączeń. Opcja tylko z Singapuru lub Bangkoku za 2400 zł! (mój bilet powrotny z Australii kosztował nas 1400 zł do Warszawy, jednak niemożliwy do zrealizowania). Postanawiamy poczekać do jutra z decyzją.

Czas zaopatrzyć się w maseczkę i podręczny płyn do dezynfekcji rąk.

Udajemy się na spacer po Kuala Lumpur. Pod Petronas Towers pustka, idealny moment na zrobienie super zdjęć, jednak wszędzie stoi ochrona i nie pozwala się zatrzymywać. Zaczynam czuć pierwsze obawy i zastanawiam się co ja tu w ogóle robię. Czuję się jak w filmie. Ogromne piękne miasto sparaliżowane, każdy w maseczkach, które są tutaj zalecane. Większość miejsc pozamykana, a na Chinatown, które zawsze tętni życiem, nie ma nic oprócz szczurów grzebiących w śmieciach i od czasu do czasu biegających między nogami.

Wstępujemy do Mc Donald’s (wolałabym zjeść moje ulubione roti, ale akurat po drodze nic nie ma otwartego) – na wejściu mierzenie temperatury i dezynfekcja. Po zamówieniu “na wynos” zostajemy żegnani słowami “Stay safe”.

19.03.2020 – czas uciekać

Dzisiaj już nie za bardzo można pospacerować, Malezja apeluje o zostanie w domach. W Polsce jest już wprowadzona od kilku dni obowiązkowa kwarantanna. Kupujemy na jutro bilet do Londynu przez Dubaj liniami Emirates za 1200 zł, a z Londynu “lot do Polski” za 500 zł na 23 marca.

Ostatnią noc spędzamy u naszego nowego znajomego Polaka mieszkającego i pracującego ponad rok w Malezji, który trochę umilił nam te szalone dni w Kuala. Warto mieć aplikację Couchsurfing chociażby po to, aby poznawać ciekawych ludzi, którzy zawsze mogą nam w jakiś sposób pomóc. 🙂

20.03.2020 – WYLOT DO EUROPY

Prawie wszystkie loty odwołane! Na szczęście Emirates wciąż lata! Lecimy dwupiętrowym samolotem mieszczącym ponad 500 osób! Pilot informuje, że na pokładzie są pasażerowie z 20 krajów! Jak się zarazić wirusem to tylko tu… Chociaż linie zapewniają, że samoloty są dobrze zdezynfekowane.

21.03.2020 – Co raz bliżej domu – LONDYN

Londyn nie był w naszych planach, ale spędzamy tutaj 2 dni. Wszystko jeszcze jest w normie, choć już widać pustki w sklepach.

23.03.2020 – Lot do Domu

Bo niespełna dwóch tygodniach przygód, nie do końca zrealizowanych planach, wracamy trochę rozczarowani do domu, gdzie czeka nas 2 tygodnie kwarantanny… Australia musi na nas poczekać.

24.03. – 06.04.2020 – kwarantanna

Podeszliśmy do zadania profesjonalnie. Od wylądowania w Polsce, nie mieliśmy kontaktu z nikim, totalnie się odizolowaliśmy. Z lotniska wróciliśmy prosto do domu własnym autem. Cali i zdrowi do samego końca. Jak widać, nie trzeba nigdzie podróżować, aby zarazić się wirusem. Myślę nawet, że podróże potrafią uodpornić nas na wszelkie dolegliwości. Największym wrogiem dzisiejszych czasów są media, które powodują dezinformacje i wielką panikę… Wierzę, że wkrótce wszystko się skończy, a ja wrócę do mojej pracy na Ibizie i kolejnych wielkich podróży.

Tymczasem – STAY HOME! STAY SAFE!

Pamiętajcie o maseczkach – wspierajmy lokalnych producentów, a płyny antybakteryjne wybierajmy bezpieczne i nie nadużywajmy ich, aby nie zniszczyć całkiem naszej flory bakteryjnej. Polecam przetestowany ostatnio świetny żel, który nie tylko chroni skórę, ale i pielęgnuje! Sprawdźcie sami TUTAJ.