Zostań w domu... chcę wrócić  na Ibizę.

Zostań w domu… chcę wrócić na Ibizę.

zdjęcie – photopank.pl

W ciągu kilku tygodni nasz świat się zatrzymał. Wszystkie plany zostały pokrzyżowane. Powinnam teraz szykować się do kolejnego sezonu na Ibizie, w maju zacząć pracę na statkach, pod koniec czerwca ściągnąć do siebie moje dziecko wraz z koleżanką, która miała się nim opiekować. Wszystko było zaplanowane, praca, hiszpańskie przedszkole, kolejny niezapomniany sezon… ale czasami nasze życie zaczyna być zbyt idealne, by mogło być prawdziwe…

Rok temu wracając na Ibizę po kilkuletniej przerwie nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. To był bardzo udany sezon, nie pamiętam kiedy byłam aż tak szczęśliwa. Wydawało mi się że nareszcie jestem w miejscu, w którym zawsze chciałam być. Niezależna od nikogo, udowodniłam sobie, że się da! Gdy Karol się urodził słyszałam wiele razy, że moje wyjazdy, podróże, Ibiza się skończą, że już nigdy nie będzie jak dawniej. Pytanie tylko, dlaczego wszyscy uważają, że posiadanie dziecka to już nie jest nic dobrego dla nas, bo od teraz już mamy przestać myśleć o sobie, poświęcamy się dla kogoś?

Gdy dowiedziałam się, że będę mieć dziecko, nie byłam szczęśliwa, a nawet miałam okres załamania. Do tego Ci wszyscy ludzie, którzy chcieli tylko wbić szpilkę, bo przecież (zwłaszcza my, Polacy) lubimy cieszyć się z nieszczęść innych. Mieli rację w tym, że dziecko zmienia świat. Jednak moje życie zmieniło się na lepsze. Dlaczego? Bo w tym wszystkim, samotnym wychowywaniu dziecka, nie zapomniałam o sobie i swoich marzeniach. Nie poddałam się. Mój syn, moja jedyna wielka miłość, zmotywował mnie do bycia kimś jeszcze lepszym. Dlatego po 3-letniej przerwie wzięłam Karola, koleżankę i pojechałam na Ibizę, do końca nie będąc pewna czy mam tą pracę zagwarantowaną, nie wiedząc ile zarobię, czy wystarczy na utrzymanie naszej trójki. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Udało nam się! Nie chciałam wracać do Polski.

Ten sezon miał być jeszcze lepszy, miałam zacząć pracę wcześniej i zostać do samego końca. W pracy powiedzieli, że byłam jedną z najlepszych stewardess i chcieli mnie z powrotem. Myślałam, że może po sezonie nie wrócimy do kraju, tylko zostaniemy w Hiszpanii już na stałe. Niestety niewidzialny wróg pokrzyżował wszystkie plany… Co dalej?

Bywało gorzej, nie poddajemy się! Może to lato nie będzie takie jak miało być, ale po burzy zawsze wychodzi słońce. Jeszcze wszystko będzie dobrze, jeszcze będzie pięknie.

Na chwilę obecną prowadzę treningi fitness online i próbuję pracować zdalnie, nigdy nie siedzę w miejscu. Jeśli macie ochotę poćwiczyć, zapraszam do mojej grupy na FB -> Fitness Bee Fit, a także na mój fanpage Fitness Bee Fit.